niedziela, 27 października 2013

Trasa Szczecinek - Kołobrzeg

Od dłuższego czasu nastawiałem się na przejazd rowerem ze Szczecinka do Kołobrzegu. Latem z uwagi na gigantyczny ruch samochodów było to jednak niemożliwe, ale jesienią jak najbardziej. Wybrałem sobie dzisiejszą datę na ten wyczyn!
Pogoda z początku była znośna (pochmurnie, bezwietrznie i lekkie siąpienie deszczu). Za Tychowem było już znacznie gorzej (wiatr, padający deszcz i wciąż pochmurnie ;) ). Jednak forma mi dopisywała i czułem się bardzo dobrze. Dopiero za Karlinem kolana dawały znać o sobie, ale przewalczyłem to :)
Wyposażony w rękawiczki, czapkę, kask i wodoszczelną kurtkę nie odczuwałem chłodu w ogóle :) Widoki jak zwykle wspaniałe:
- duże obszary lasów
- pola pełne saren
- urokliwe wioski z ludźmi zmierzającymi na niedzielną mszę
- malutkie stacyjki, w sumie mijanki, lub przejazd dawnym śladem wąskotorówki, który dawał mi namiastkę pracy maszynisty w tamtym rejonie 50 lat temu...
- wszędobyslkie wiatraki :)
- cudowna woń gnoju rozrzuconego na polach :P

Najlepsze jest to, że całą drogę było pochmurnie i deszczowo, a dosłownie po przekroczeniu granicy gminy Kołobrzeg wyszło słońce, a chmury rozpierzchły się!!! W Kołobrzegu było idealnie słonecznie! Po zaliczeniu mola musiałem pędzić na pociąg, bo odjazd był już o 14:18, a potem to tylko przesiadki mi zostawały...
Całą drogę powrotną do Szczecinka jechałem w pełnym słońcu! To jest ciekawe zrządzenie losu :)
Ale było warto: START - 07:00; META - 13:40; DYSTANS - 115km To był mój rekord długości jazdy rowerem! :)

Oto szczegóły części mojego przejazdu na endomondo (wpierw komórka wariowała, potem padła przed metą): http://www.endomondo.com/workouts/262655667/4161824

P.s. Teraz jak piszę Wam tego maila dosłownie nie czuję kolan! ;) Ale jakoś dojdę do siebie :D


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz